Od stania na mrozie zmarzło nam wszystko włącznie z mózgami, dlatego dzisiaj dzień głupot.
Ponadto w fish eye'u jest się tak nieatrakcyjnym, że to wręcz urocze :) Nos zawsze mam duży,a w tym obiektywie to już szczególnie. Jednym słowem - brzydal :) Ale jest zabawa !
Dzisiaj muzyki nie będzie, za to będą gadane głupoty! Moim pięknym głosem pięciolatki :p
Zawsze wiedziałam, że w Anglii mi się spodoba. Nie ze względu na samą Anglię, ale na ludzi. Różnorodność to raz, a dwa to że ewidentnie ludzie tam nie martwią się co pomyślą o nich inni. Ulice Manchesteru totalnie mnie zainspirowały. Nie była to moda z wybiegu, ale typowe street fashion w bardzo dobrym wydaniu. Haute couture to jedno, ale mnie zawsze najbardziej inspiruje moda uliczna i ludzie. A w tych za morzem się wprost zakochałam. Nie dlatego,że ubierają się "lepiej", bo to pojęcie jednak dość względne, ale za ich odwagę. Odwagę której u nas jeszcze brakuje. Moja odwaga była w gotowości, natomiast jeszcze zabrakło szalonych ubrań w szafie, dlatego póki co szaleństwa brak, a mimo to każdy,ale to każdy kto mnie po drodze minął, patrzył na mnie jak na świra :)
oczywiście muzyka dziś z Manchesteru :)
I've always known that I would like England. Not only because of the country, but because of people that live there. Diversity is one thing, but the nicest is that people there are not bothered what others think of them. Streets of Manchester totally inspired me. It wasnt a runway fashion but street fashion in its good edition:) Haute couture is of course high fashion, but somehow what inspires me most is street and people. And with those over the sea I fell in love. Not because they're "better " dressed, cause its a matter of one's taste, but I fell for their courage. Courage that we are still missing here. My courage was ready to go! But unfortunatelly my closet and clothes are not too crazy :) So for now no craziness, but people still looked at me like I was some kind of a freak:)
Zrobiłam sobie tydzień wakacji od zimy.W Anglii nieustająco narzekają na pogodę, a mi zdawało się że to już marzec. Ja nie założyłabym co prawda odkrytych butów, ani szortów bez rajstop, ani tym bardziej nie latałabym po mieście w samym t-shircie o tej porze roku, a im się nagminnie zdarza :) To już co prawda typowo angielska przesada w kwestii lekkości ubrań, ale mimo dość częstego deszczu, pogody im mimo wszystko zazdroszczę. A sklepów i ubrań już w szczególności! Na co dzień nie jestem fanką zakupów ( ubrań oczywiście tak! ale zakupów nie lubię) a tam spędziłabymm godziny w sklepach, których nie ma u nas, ceny są takie same a czasem i niższe. Zazdrość mnie zżerała.
Napatrzeć też nie mogłam się (pomijając tych szalonych, za lekko ubranych ludzi:) na różnorodność! Niby zawsze wiedziałam, że u nas jest zachowawczo a na zachodzie ubierają się bardziej odjechanie, ale miałam wrażenie że polska ulica, a już zwłaszcza warszawska którą widzę na co dzień jest ostatnio wystarczająco odjechana, ale myliłam się :) Nie mogłam napatrzeć się na ubrania, fryzury i makijaże. Chyba zacznę takie testować w Warszawie, i nie przejmować się że popatrzą na mnie jak na świra :) W końcu dlaczego ma być ciągle nudno i szaro? :)
Za dużo zdjęć niestety nie przywiozłam, bo głównie pochłaniała mnie fascynacja wszystkim naokoło, plus często padało, ale natchnienie na następne posty jest znaczące!
wycinanki na wystawie w galerii w Manchesterze, mało a propos zwiedzania albo mody, ale bardzo mi się podobały ! :) Jakbym umiała tak operować papierem i nożyczkami to pewnie nigdy bym nie przestawała.